Gdańsk, 28.08.2002 r.

Prof. dr hab. Edward Łuczyński
Uniwersytet Gdański
Zakład Logopedii

Recenzja Pierwszej dydaktycznej krajobrazowej gry komputerowej "Ortofrajda", Malowanych dyktand i Minisłownika "Ortofrajdy", wyprodukowanych przez Romana Jańca (Pomorskie Studio Wdrożeń Dydaktycznych) na licencji Lesława Furmagi.


Recenzowany pakiet, zawierający grę komputerową, projekty dyktand i podręczny słowniczek ortograficzny, jest częścią oryginalnego projektu pod nazwą "Ortofrajda". "Ortofrajda" to składający się z wielu form system dydaktyczny, którego celem jest ułatwienie dzieciom (choć nie tylko) opanowania pisowni wyrazów, które charakteryzują się znaczącym stopniem trudności. Na system składają się poza tym: słownik ortograficzny "Ortofrajda", gry planszowe, ortogi (kolorowe figurki w kształcie liter), układanki, scenariusze do teatrzyku, instrukcje zabaw plastyczno-ruchowych, instruktażowy film wideo, możliwość podróży do prawdziwej krainy Ortofrajdy i in. Podstawą tego niezwykle bogatego programu dydaktycznego jest pomysł przypisania kolorów literom, które w polskiej ortografii uchodzą za trudne. Kolorowe znaki mają też ułatwić piszącym opanowanie pisowni łącznej bądź rozdzielnej wyrazów.

Autorzy projektu dydaktycznego wychodzą z założenia, że zasadniczą trudnością w nauce polskiej ortografii jest zapamiętanie właściwej formy zewnętrznej wyrazów zawierających litery ó, u, rz, ż, ch i h. Jest to zgodne z polską tradycją dydaktyczną, kładącą szczególny nacisk na pisownię wyrazów zawierających te właśnie litery. W systemie "Ortofrajda" owym kłopotliwym literom przypisane są kolory: literze ó - kolor różowy, literze ż - zielony, literze h - brązowy, a dwuznakowi literowemu rz - kolor niebieski. Pozostałe litery z tej grupy, a mianowicie u i ch, łączą się z kolorem czarnym. Wykorzystywany jest też kolor czerwony: dla wyjątkowej pisowni w odniesieniu do wyrazów z trudnymi literami (wbrew zasadom ich użycia), a także w oznaczaniu pisowni rozłącznej wyrazów (w połączeniu ze znaczkiem w postaci klina). Powstał w ten sposób system kolorowej ortografii, będący przeciwieństwem tradycyjnej szarej ortografii. Już samo konsekwentne wprowadzenie kolorów do programu nauczania pisowni polskiej sprawiło, że atrakcyjność metody jest bezsporna. Uczący się pisać po polsku w ramach "Ortofrajdy" mają do czynienia z czymś, co bardziej przyciąga wzrok niż w wypadku jednolitej czarnej czcionki tradycyjnych słowników i poradników ortograficznych. Autorzy recenzowanego projektu idą znacznie dalej w uatrakcyjnianiu swego dzieła. Proponują bardzo różnorodne formy nauki kolorowej ortografii. Wszystkie mają charakter zabawowy, co znów z natury jest atrakcyjne. Wiadomo, że połączenie nauki z zabawą daje bardzo dobre efekty, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci. Trzeba podkreślić, że twórcy "Ortofrajdy" umiejętnie włączają do tej zabawy z trudnymi literami elementy wiedzy z różnych dziedzin. W grze komputerowej mamy sporą dawkę informacji z geografii i historii Polski oraz jej kultury, a w scenariuszach teatralnych - wiedzę o klasycznej literaturze dla dzieci. Dodać należy, że część zabaw z ortografią przewidziana jest przez autorów w formie ruchowej i w plenerze, co jest bardzo korzystne dla dzieci ze względów psychofizycznych, odpowiada to też możliwościom koncentracji w zdobywania wiedzy i temperamentowi małych dzieci, dla których dłuższe skupienie się na czymś w jednym miejscu (np. w ławce szkolnej) jest prawdziwą trudnością.

Pomysł kolorowej ortografii zakłada, że trudne w pisowni wyrazy, gdy je opatrzymy kolorowymi elementami, są łatwiejsze do zapamiętania niż te same wyrazy bez barwnych wyróżników. Na tej samej zasadzie funkcjonują różne znaki informacyjne czy reklamowe, w których kolor gra istotną rolę w przyciąganiu odbiorcy. W systemie "Ortofrajdy" wykorzystuje się wrażliwość naszego wzroku na mocno skontrastowane bodźce wizualne. Jak twierdzą przedstawiciele kognitywizmu, najbardziej prężnego kierunku we współczesnym językoznawstwie, doświadczenie wzrokowe ma kluczowe znaczenie w poznaniu ludzkim, a wszystkie inne źródła naszej wiedzy mają charakter wtórny bądź dodatkowy. Sprawdza się to przede wszystkim w semantycznej warstwie języka. Czy doświadczenie wzrokowe można w równym stopniu uznać za podstawowe źródło naszej wiedzy ortograficznej? Z pewnością nauka ortografii polega na poznawaniu i zapamiętywaniu danych, których dostarcza nam zmysł wzroku. Jednak ważne są też dane płynące z naszego odbiornika wrażeń dźwiękowych, gdyż pismo związane jest z mową, która w swojej podstawowej postaci należy do zjawisk dźwiękowych. Doświadczenie słuchowe, polegające na rozróżnianiu klas dźwięków mowy (fonemów), ma fundamentalne znaczenie dla rozwoju mowy dziecka. Jest ono bardzo wczesne, po części oparte na genetycznych podstawach. To pierwotne doświadczenie słuchowe pozwala dziecku bardzo wcześnie odróżniać fonemy w języku otoczenia (chodzi o tzw. słuch fonemowy), a co za tym idzie - rozumieć mowę otoczenia, a następnie - tworzyć mowę własną. Wiedza językowa, wypływająca z osłuchania się dziecka z otaczającymi go dźwiękami mowy, jest później wykorzystywana w nauce czytania i pisania, gdyż w pismach alfabetycznych (do których zalicza się polska ortografia) fonemy mają swoje odpowiedniki literowe. Podstawowa zasada ortograficzna, zasada fonetyczna, mówi nam, że należy pisać tak, jak się słyszy. Zgodnie z zasadą fonetyczną zapisujemy bez problemu (po przyswojeniu sobie wiedzy o literach) wyrazy takie jak mama, las, kot, woda, droga czy stonoga. Jednak zasada fonetyczna nie jest w pełni obowiązująca w naszej pisowni, bo nie wszystko zapisujemy zgodnie z wymową. Mamy inne zasady ortograficzne, często sprzeczne z powyższą zasadą. Jest na przykład zasada morfologiczna, według której zapisujemy tak samo (lub podobnie) jednakowe cząstki gramatyczne wyrazu (morfemy) bez względu na ich wymowę. Zgodnie z tą zasadą piszemy np. wyrazy sad, ławka czy podstawa (wymawiane jako sat, łafka, potstawa lub nawet pocstawa), mające taką pisownię ze względu na morfemy sad-, ław- i pod-, występujące w takich formach wyrazowych i wyrazach jak sadu, sadownik, ława, ławek, podgłówek, podnosić itp. Wyłomem w fonetycznej zasadzie pisowni polskiej jest też zasada historyczna, nakazująca nam pisać określone wyrazy tak, jak to miało miejsce dawniej, kiedy pewne znaki literowe miały związek z panującą w przeszłości wymową. W związku z zasadą historyczną rozróżniamy w pisowni takie pary wyrazów jak morze i może, brud i bród, chart i hart, o sądzie i o sondzie, których dzisiejsza wymowa jest identyczna. W ortografii polskiej mamy jeszcze zasadę konwencjonalną, która opiera się na przyjętej umowie co do pisowni określonych wyrazów czy ciągów wyrazowych (dotyczy to przede wszystkim pisowni łącznej i rozdzielnej oraz użycia wielkich i małych liter).

Jeśli idzie o system "Ortofrajdy", to związany jest on przede wszystkim z zasadą historyczną naszej pisowni, po części też z zasadą konwencjonalną. Można postawić zarzut, że recenzowana metoda w niewielkim stopniu nawiązuje do podstawowej zasady polskiej ortografii, czyli do zasady fonetycznej. Można ten zarzut odpierać, twierdząc, że pisanie zgodne z wymową nie powinno sprawiać kłopotu użytkownikom języka pisanego i że prawdziwe trudności polegają na opanowaniu pozostałych zasad. Autorzy "Ortofrajdy", obejmując swoją metodą głównie zasadę historyczną, nie bez słuszności sugerują, że istotą trudności w pisaniu po polsku jest używanie liter ó, u, ż, rz, ch i ch, że opanowanie pisowni wyrazów z tymi literami to zasadnicza sprawa dla tych, którzy chcieliby bezbłędnie pisać w naszym języku. Prowadzi to jednak do ograniczenia tej metody do wybranych problemów ortograficznych. Twórcy "Ortofrajdy" z pewnością mają świadomość, że ich kolorowa ortografia nie jest w stanie objąć wszystkich zjawisk ortograficznych współczesnej polszczyzny. Jednak nawet wśród objętych metodą "Ortofrajdy" wyrazów można znaleźć trudności, które wymykają się spod systemu. Na przykład w pisowni takich wyrazów jak też, już czy kurz problemem ortograficznym jest nie tylko wybór między ż i rz (pomijając sprawę możliwości użycia u lub ó), lecz w grę wchodzi też możliwość użycia - zgodnie z wymową - dwuznaku sz (por. wyrazy takie jak tusz, grosz, mysz itp.). Powyższa trudność wynika stąd, że fonem /sz/ we wspólczesnej ortografii polskiej ma swój odpowiednik nie tylko w dwuznaku sz, ale również w literach ż i rz. To, że w wyrazach tusz, grosz i mysz nie piszemy na końcu ż czy rz, wynika z zasady morfologicznej (por. tuszu, grosze, myszy). Jak widać, oderwanie się od zasady morfologicznej prowadzi do trudnych do rozwiązania problemów ortograficznych. Równie niebezpieczne jest oderwanie się od zasady fonetycznej. Na przykład w "Ortofrajdzie" dwuznak dż traktowany jest jak połączenie dwóch różnych liter (por. pisownię wyrazów móżdżek, drodżdże, dżdżysty, dżuma z wyróżnionym na zielono ż), co może nam sugerować sprzeczną z zasadami ortofonicznymi wymowę dwugłoskową (d+ż). Tymczasem jedynie poprawna wymowa tych wyrazów uwzględnia występowanie niepodzielnego fonemu /dż/, który zapisujemy po polsku - zgodnie z zasadą fonetyczną naszej ortografii - dwuznakiem literowym dż (por. inne polskie dwuznaki: sz, cz, ch, rz i in.). Trzeba jednak przyznać, że powyższe zarzuty wobec systemu "Ortofrajdy" mają charakter upominania się o pewne szczegóły, natomiast nie podważają sensowności całego systemu. Nie ma bowiem wątpliwości, że wybór między jednofunkcyjnymi fonetycznie literami ó/u, ż/rz i ch/h to jeden z podstawowych problemów ortograficznych języka polskiego, a każda z atrakcyjnych metod zmierzenia się z tym problemem zasługuje na uznanie.

Na pochwałę zasługuje też sposób wprowadzenia teorii ortograficznej w recenzowanym systemie. Po pierwsze za to, że teoria ta jest zredukowana do minimum. Nic nie szkodzi tak nauce pisania na poziomie podstawowym jak rozbudowane i pełne szczegółów zasady ortograficzne. Po drugie pozytywnie należy ocenić sposób formułowania zasad naszej pisowni: w postaci tzw. kolorowych wierszyków. Wierszyki są sympatyczne, proste, a w związku z tym - łatwe do zapamiętania. Oczywiście zawarcie w nich wszystkich zasad pisowni wyrazów z ó/u, rz/ż i ch/h jest niemożliwe, ale to, co najważniejsze, w nich się mieści. Można mieć jedynie zastrzeżenia co do wierszyka o literze h. Ułatwienie pisowni wyrazów z tą literą poprzez możliwość skreślenia tej litery na początku wyrazu (np. Hindus - Indus, Halina - Alina) jest pozorne, bo takie przypadki są bardzo rzadkie, więc nie widzę potrzeby obciążania czymś takim pamięci uczących się. A jeśli mówimy o wymienności h na ż, z i g, to trzeba mieć świadomość, że występuje ona też bardzo rzadko. Znacznie bardziej rozpowszechniona jest wymiana ch na sz, o czym w żadnym kolorowym wierszyku nic nie ma. Wracając do h, należałoby raczej włączyć do wiersza informację, że należy szukać tej litery na początku niektórych wyrazów, bo środku i na końcu h pojawia się wyjątkowo.

Z problematyką zasad ortograficznych związany jest jeden z kolorów "Ortofrajdy": kolor czerwony, zarezerwowany dla wyjątków od znanych zasad pisowni. Trzeba przyznać z uznaniem, że autorzy kolorowej ortografii barwę czerwoną stosują z umiarem. Gdyby bylo inaczej, system byłby bardziej skomplikowany (nadmiar szczególnych przypadków i wyjątków skutecznie utrudnia stosowanie określonych zasad). Kolor czerwony pojawia się w tych wyrazach, w których zamiast oczekiwanego rz (po p, w, d, t, b, k, j, g, ch) pojawia się sz lub ż, a więc w wyrazach takich jak pszenica, kształt, gżegżółka, a także w wyrazach z nieoczekiwanym u w zakończeniu -uwka i -uw (zasuwka, skuwka, posuw). Można się zastanawiać, dlaczego autorzy "Ortofrajdy" nie stosują czerwonego koloru w pisowni takich wyrazów jak wszechświat, także, jakże (też we wspomnianych wcześniej: móżdżek, drodżdże, dżuma). Z kolei można zakwestionować czerwony kolor wyjątku w wyrazach takich jak lepszy (też ulepszyć), skoro pisownia jest tu zgodna z zasadą morfologiczną, według której morfem stopnia wyższego i najwyższego przymiotnika piszemy zawsze jako -szy. W ogóle zagadnienie wyjątków ortograficznych jest trudne do wprowadzenia do systemu takiego jak "Ortofrajda", w którym zaletą jest ograniczanie ilości wprowadzanych zasad pisowni. Autorzy niekiedy wahają się, czy uznać coś za wyjątek od zasady (kolor czerwony), czy nie. Widać to w odniesieniu do wyrazów z literą ó na początku. W niektórych tekstach "Ortofrajdy" wyrazy takie jak ósemka, ówczesny uznane są za wyjątki (początkowa litera jest oznaczona kolorem czerwonym), w innych - za normalne użycie litery ó (co przejawia się w zastosowaniu koloru różowego). Jeśli miałbym zasugerować jakiekolwiek rozszerzenie stosowania koloru czerwonego w systemie, to uważam, że można by go użyć w odniesieniu do h na końcu bądź w środku wyrazu (np. w wyrazach druh, wahanie). Z drugiej strony możliwe jest - jak mi się wydaje - odciążenie systemu poprzez rezygnację ze zwracania uwagi na końcowe -u w wyrazach (nie jest to problem ortograficzny, bo nie ma w języku polskim wyrazów kończących się na -ó), a także na końcowe -ch (wyrazy z h na końcu prawie u nas nie występują). Są to propozycje do rozważenia.

Wspomnieć należy też o problematyce pisowni łącznej i rozdzielnej, będącej częścią programu "Ortofrajdy". Ciągi wyrazów, które można by błędnie uznać za jeden wyraz, w recenzowanym programie oznaczane są czerwonym klinem między wyrazami i w ten sposób ostrzegają przed błędną pisownią łączną. W grze komputerowej jest wybór między dwoma różnymi czerwonymi znakami, z których jeden oznacza pisownię łączną, drugi zaś - rozdzielną. Wydaje się, że ta część systemu "Ortofrajdy" jest marginesem całej metody (brak tu na przykład prób wprowadzenia zasad pisowni łącznej i rozdzielnej) i najprawdopodobniej zostanie jeszcze dopracowana, bo w wielu wypadkach można się zastanawiać, dlaczego dane ciągi wyrazowe zostały wyróżnione czerwonymi znakami (np. które z wyrażeń przyimkowych na to zasługują, a które nie). Poza tym podkreślanie czerwonym kolorem pisowni rozdzielnej w słowniku sugeruje nam, że mamy do czynienia z czymś szczególnym w pisowni, tymczasem podstawą konwencjonalnej zasady polskiej ortografii (i nie tylko polskiej) jest założenie, że wyrazy piszemy osobno.

Przechodząc do podsumowania, chciałbym podkreślić, że mimo powyższych zastrzeżeń recenzowany pakiet, jak również cały system nauki pisowni polskiej pod nazwą "Ortofrajda" oceniam pozytywnie. Atuty tej metody dydaktycznej są liczne. Na pierwszym miejscu postawiłbym atrakcyjność zaproponowanego sposobu pokonywania trudności ortograficznych. Zabawowe formy przyswajania sobie wiedzy są w stanie zainteresować uczniów, co z kolei z pewnością ułatwia pracę nauczyciela w procesie dydaktycznym. Imponująca jest wielość form tworzących system "Ortofrajdy". Wśród zaproponowanych form są zarówno sprawdzone w praktyce dydaktycznej metody nauczania, jak i nowoczesne, bliskie młodym ludziom XXI wieku, takie jak gry komputerowe czy komunikacja przy pomocy internetu. O nowoczesności "Ortofrajdy" świadczy też zawarcie w niej elementów nauczania zintegrowanego, co przejawia się w łączeniu nauki ortografii z innymi dziedzinami wiedzy. Na podkreślenie zasługuje postawa autorów "Ortofrajdy", przejawiająca się w pełnym zaangażowaniu się w rozwijanie metody, kreowanie nowych form, a także doskonalenie rozwiązań szczegółowych. Atutem systemu jest wykorzystanie prostego pomysłu (połączenie liter z kolorami). Koncepcyjna prostota ma z reguły przewagę nad rozwiązaniami skomplikowanymi.

Należy mieć świadomość, że "Ortofrajda" w przedstawionej postaci nie jest uniwersalną metodą nauki polskiej ortografii. Nie można nią objąć całej naszej pisowni, nie można więc odrzucić też innych metod nauczania w tej dziedzinie. Natomiast w zakresie nauki pisowni wyrazów z ó/u, ż/rz, ch/h (a także w znacznej części problemów z pisownią łączną i rozdzielną) metoda ta jak najbardziej zasługuje na poparcie. Nie wątpię, że w swoich ramach "Ortofrajda" może się okazać metodą skuteczną. Wydaje mi się, że można ją polecić szczególnie we wstępnym stadium nauki ortografii, a także w nauce dzieci (osób) z zaburzeniami typu dyslektycznego.

prof. dr hab. Edward Łuczyński

Powrót